Łączna liczba wyświetleń bloga:

piątek, 22 lipca 2016

Człowiek nieporadny

Dorastanie jest trudniejsze niż myślałem. Nie skończyło się na jednym zawodzie miłosnym, kilku smutnych dniach, oglądaniu seriali w samotności i wpieprzaniu pizzy o każdej porze dnia. To był dopiero początek tej skomplikowanej drogi. Może nie wydaje się że to było straszne, ale było. Po prostu nie napisałem tutaj wszystkiego. Cóż ostatnie dni nie były łatwe, a wczoraj byłem na linii, która dzieli życie i śmierć. No ale od początku. Nie opowiem wam całej historii bo myślę, że skoro już opisuję tutaj moje życie prywatne to mógłbym zadbać o anonimowość ludzi w nim uczestniczących. Więc, nowa znajomość, taka niespodziewana, dwoje ludzi, których łączy podobna historia, spotkanie, trudne dla obu stron ponieważ doszło do kilku niezręcznych chwil. Kłótnia z przyjacielem, który się martwił. I jeszcze kilka osób zamieszanych w tę całą sytuację. To wyglądało jak typowa telenowela. Nadszedł kolejny dzień, niby kończący tę dramę. Cóż moja psychika nie wytrzymała. Zostałem w domu sam, paląc papierosa i pijąc kawę zastanawiałem się nad tym wszystkim. Nowa wiadomość. Kiedy przeczytałem - "Zadzwonię do ciebie, to będzie krótka rozmowa" ogarnął mnie strach, taki jakiego jeszcze nigdy nie czułem. Zawsze dążyłem do samotności, tak czułem się lepiej. Wczoraj spanikowałem. Wszystkie emocje, skrywane przez ten cały czas wylały się ze mnie. Płakałem, po prostu płakałem, to dla mnie porażka, okazałem słabość. Wiem że to nie miejsce na tego typu posty, po prostu poczuję się lepiej wyrzucając to z siebie. Cóż nigdy nie miałem wysokiej samooceny. wtedy po prostu powiedziałem sobie co tak na prawdę czuję. Wyobraźcie sobie człowieka, który siedzi sam w domu i krzyczy jak bardzo siebie nienawidzi i obwinia o to, o co nie powinien. Jak krzyczy że chce umrzeć. Człowieka, który boi się samotności. Siedzącego skulonego i zalanego łzami, bo chcę odejść. To było dla mnie za dużo. Przytłoczyło mnie to. W pewnym momencie chciałem desperacko wrócić do czasów gdy byłem małym gówniarzem i jedynym moim problemem było, że zepsułem zabawkę. Ostatecznie siedziałem i czekałem na telefon, okazało się że nie dobił mnie a sprawił, że znów płakałem, tylko że ze szczęścia.
Wiem, że sam nie dałbym rady, a moje wczorajsze właśnie to pokazuje. Nie poradziłbym sobie.
Może i dzień zaczął się słabo, to skończył nie najgorzej. Wyszedłem z jaskini, staram się być mniej aspołeczny i chce otwierać się na ludzi. Nie chcę być wiecznie dziwny, ponury. Chcę żyć.

Casper Harold Smith x

sobota, 16 lipca 2016

Coś nowego

 Dom. Nareszcie jestem w domu. Mogę zasiąść wygodnie przed komputerem i napisać co mi leży na sercu. Na początku opowiem wam z grubsza co wydarzyło się przez ten tydzień. Więc tak: byłem w pracy. Tylko 4 dni potem zrezygnowałem na rzecz innej pracy, której ostatecznie nie mam. Trochę szkoda, ale cóż. Przemieszkałem u babci. Było fajnie, ale jestem strasznie nie wyspany. To 7 dni minęło trochę rutynowo, ale już mogę odpocząć. Dobrze jest mieć pieniądze, a jaką radość dają gdy samemu je zarobisz! Gorzej jest z wydaniem ich. Takie już jest życie, muszę się przyzwyczajać. Ogólnie to jestem zaskoczony tym że dawałem radę i nie leniłem się! Chyba za mało w siebie wierzę. Ale pracuję nad tym. Postanowiłem trochę wziąć się w garść i w końcu zmienić swoje życie. Tak znowu. Tym razem podjąłem się innych kroków. Mianowicie, zrobiłem przerwę od internetu, a raczej od wszystkich tych portali społecznościowych. Przytłaczały mnie i to bardzo, postanowiłem to zrobić po niemiłym incydencie na asku. Aktualnie trwa 3 dzień przerwy i czuję się super! Jednak sprawdzam co jakiś czas powiadomienia. No w końcu z uzależnieniem nie zerwę od tak.
Poza tym, zacząłem pisać listę. Listę z zasadami według, których będę żył. Powiem wam że mam ich prawie 40 a lista ciągle robi się coraz dłuższa. Mam nadzieję że mi to pomoże kiedy się zagubię.
Kolejną dobrą wiadomością jest to że dostałem się do szkoły! Cieszę się bo miałem tylko jeden wybór. Niestety ma to swoje minusy, w klasie do której się zapisałem jest kilka osób, które miały zniknąć z mojego życia raz na zawsze. Jednak życie ciągle rzuca mi kłody pod nogi. UGH.
Wrzucę wam jeszcze zdjęcia zrobione podczas ogniska z rodziną (wybaczcie jakość):




P.S. Podoba wam się nowy wygląd bloga?
Casper Harold Smith x

środa, 6 lipca 2016

Cholerne zakładki

Pół dnia przesiedziałem przed komputerem, żeby usunąć te cholerne zakładki u góry strony. Nie da się. Próbowałem wszystkiego. Jestem pedantem jeżeli chodzi o takie sprawy i mimo że to nie ja patrzę na tę stronę, to one mi przeszkadzają. Zgaduję, że spać przez nie też nie będę. No ale skupmy się na tym co wyniosłem z dnia dzisiejszego. Cóż, ostatnio powtarzałem sobie, że nie powinienem żyć przeszłością i muszę zostawić wszystko za sobą. Jednak natknąłem się na kilka rzeczy, które nie powinny mnie obchodzić. Stało się, ciekawość wzięła górę i zacząłem wtrącać się w czyjeś życie. Anonimowo oczywiście. To doprowadza człowieka do szału, kiedy wiesz że musisz żyć dalej i nie możesz wracać co chwilę do przeszłości to zawsze ciekawość wygrywa. Jestem jak dziecko, którego nie można upilnować. Mam nadzieję że mi to minie.
W piątek zaczynam pracę. Tak wiem, jestem jeszcze trochę za młody, ale jedna pieniądze się przydadzą. Muszę kiedyś nauczyć się odpowiedzialności, punktualności a przede wszystkim dojrzeć do tego by mieć własne pieniądze. Nie można wiecznie jako synek rodziców, po pewnym czasie to trochę krępujące i wstydliwe. Może te 2 miesiące mnie czegoś nauczą. Dokładniej mam na myśli pozbycie się lenistwa. Myślę, że ta odpowiedzialność jakiej się podjąłem przyda mi się w przyszłości. No wiecie, po wakacjach szkoła średnia, muszę się zacząć uczyć, przez 3 lata gimnazjum praktycznie nic nie zrobiłem i teraz moje wyniki są jakie są. Mógłbym tak pisać, przeskakując z jednego tematu na drugi, ale wiem, że przynudzam więc na dziś to wszystko.

Casper Harold Smith x

wtorek, 5 lipca 2016

Kolejna część Mnie.

Zacznijmy od tego, że dużo się zmieniło. Ja wydoroślałem, zakończyłem pewne znajomości jak i poznałem nowych przyjaciół, zobaczyłem nowe miejsca. Tak czy inaczej, wróciłem. Zniknęły wszystkie posty, które dotychczas wrzuciłem, tak będzie lepiej. Nie chcę być anonimowy, chcę dzielić się swoją historią jako ja, a nie "Mr. Anonymous". Cóż na początek powiem tyle: biorę się w garść, spełniam siebie, zostawiam przeszłość w tyle i co najważniejsze zaczynam żyć. Jest to kolejny, jeden z milionów moich nowych początków, ale zawsze warto próbować :)