Łączna liczba wyświetleń bloga:

środa, 17 sierpnia 2016

Przytul mnie, proszę.

Rok temu wychodziłem z życiowego gówna. Teraz zaszedłem dalej niż kiedykolwiek. Czuję to i bardzo mnie to cieszy. Od ponad 3 lat nie było za ciekawie. Teraz stoję o własnych siłach i żyję. Było mi trudno, Przez ten cały okres czasu zmagałem się z różnymi problemami, byłem zbyt słaby, żeby je wszystkie zwalczyć. Nadal jestem słaby i wiem, że czeka mnie jeszcze więcej kłopotów. Jednak od pewnego czasu postrzegam świat inaczej. Moje wspomnienia nie są czarno-białe, tylko kolorowe, jestem weselszy, przytyłem. Nie dałbym rady gdyby nie moi przyjaciele, nawet, ci  których nie ma, mimo wszystko nauczyłem się wielu rzeczy od tych ludzi. Zrozumiałem, że nie mogę wiecznie oceniać ludzi, jak i siebie. Żyję własnym życiem i staram się na wszystko patrzeć obiektywnie. Żyję w zgodzie ze swoim ciałem. Okres głodowania i obrzydzenia do samego siebie po prostu minął. Już wiem, że jestem idealny jako ja, moja sylwetka wygląda jak wygląda tylko i wyłącznie przez moje lenistwo i ja to akceptuję zamiast użalać się nad sobą. Pomagam, zamiast przechodzić obojętnie. Dzielę się dobrymi radami ze wszystkimi dookoła. No i co najważniejsze, wybaczyłem. Wybaczyłem wszystkim, którzy kiedykolwiek mnie zranili, wybaczyłem tym, którzy podstawiali mi nogi w szkole, rzucali wyzwiskami. wybaczyłem też tym którzy mnie uderzyli, demolowali dom, kłamali, śmiali się ze mnie, wytykali błędy. Odpuściłem, często szukałem zemsty, chciałem zabijać! Już nie chcę. Chcę żyć w zgodzie ze wszystkimi.
I chociaż czasem mi smutno i czasem jestem zły na siebie to wiem, że na tym świat się nie kończy. Dam radę, no chyba że kiedyś potrąci mnie samochód albo wypadnę z okna i skręcę kark. Wtedy się skończy. Ale to tylko moje mroczne wizje.

"W tej chwili czuję się samotny, chcę żebyś tu był. Przytul mnie, proszę i nigdy nie opuszczaj."

Casper Harold Smith x

sobota, 6 sierpnia 2016

Moja motywacja. Idole, rodzina i przyjaźnie.

Dziś przychodzę do was z troszeczkę innym postem. Cóż, jak mówi tytuł napiszę o mojej motywacji. Nie będą to cytaty, piosenki czy inne takie, napiszę o ludziach, którzy dają mi nadzieję i pokazują że można żyć mimo tego, że jest ciężko.

Moja idolka, inspiracja i wielkie wsparcie - Demi Lovato
Demi pojawiła się w najgorszych momentach mojego życia. Uzależniła mnie jej muzyka, pokochałem ją. Z czystej ciekawości poczytałem o niej co nieco w
internecie. Lovato od najmłodszych lat miała problemy z odżywianiem, a w wieku 11 lat okaleczała się ponieważ była prześladowana w szkole z powodu swojej wagi. W późniejszych latach stwierdzono u niej chorobę afektywną dwubiegunową. Do tej pory spotyka się z niemiłymi komentarzami w internecie typu "gruba szmata". Życie nie było dla niej łatwe, a jednak żyje, jest szczęśliwa, tworzy piękną muzykę i inspiruje wielu ludzi na świecie, w tym mnie. Zachęcam do zapoznania się z jej historią i muzyką. To niesamowite jak kompletnie obca osoba może Ci pomóc. Lista pięknych tekstów i zbiór cytatów w jej książce, sprawia że postrzegam świat inaczej. Nie jest już taki zły na jaki wygląda.


Kolejną osobą, którą bardzo podziwiam jest moja prababcia Helena. Ta kobieta przeszła w życiu bardzo dużo. Przyszło jej spędzić dzieciństwo w czasach II wojny światowej, w strachu i smutku. Kolejnym smutnym wydarzeniem w jej życiu była śmierć męża. Zmarł w wieku 38 lat, a babcia została  z czwórką co prawda już prawie dorosłych dzieci ale jednak było to jedne z gorszych chwil w ich życiu. Kilkanaście lat po tym przyszła kolejna tragedia. Na podwórku, na którym stoi mój dom, stał też drugi dom. Mała drewniana chatka. Mieszkało tam sporo osób 3 dzieci prababci i jej wnuki. Pewnego wieczoru jeden z synów prababci upuścił niedopałek papierosa. Wystarczyła chwila a dom stanął w płomieniach, wszyscy zdołali się wydostać oprócz jednego wujka. Spłonął podczas snu. Jednak to nie koniec. Mieli też psa, brat wujka wbiegł w płomienie na ratunek psu. Nie uratował ani siebie, ani psa. Przez długi czas prababcia i reszta rodziny mieszkała w stodole z tym co podarowali im ludzie. Kilka lat temu jej trzeci syn popełnił samobójstwo z niewiadomych powodów, a kilka miesięcy temu pochowała ostatnie dziecko, moją babcię, która zmarła na raka. Teraz babcia Helena
ma 85 lat i mieszka ze mną, moją mamą i ojczymem. Nadal jest jej ciężko i często marudzi i jest irytująca, przeklina nas wszystkich i mówi że jestem opętany. Kocham ją. I zawsze będę jej wdzięczny za to że została silną kobietą do końca i pomagała mi kiedy w domu działo się źle. Zawsze.


No i w końcu moi przyjaciele. Aktualnie czwórka dzielnych ludzi, którzy pomagają mi na każdym kroku, pilnują jak dziecka i kochają mnie jak brata. Nie będę opisywał ich historii ale mogę was zapewnić, że są silni, inteligentni i mają dobre serca. Bez nich nie dałbym rady. Kocham dzielić się swoim życiem z innymi ludźmi. Wypadło na nich, a w zamian za znoszenie moich humorków, narzekania, dziecinnego zachowania i uciekanie im w krzaki po pijaku, daję im wsparcie, swoją obecność lub kilka słów motywacji. Daję im wszystko co mogę dać. Jestem dla nich zawsze. Mimo, że czasem dzielą nas kilometry, czasem nie mamy dla siebie czasu, a czasem po prostu odpoczywamy od siebie to zawsze będę ich kochał. Zawszę będę dla nich, nie ważne co się stanie. Dziękuję Patryk, Damian, Mateusz i Kacper.

Casper Harold Smith x